środa, 19 sierpnia 2015

Capítulo Uno - Wrzuciłam monetę na szczęście.

Obudziłam się, makijaż mi się rozmył, całą twarz miałam w tuszu do rzęs. Wiedziałam, że to był mój ostatni dzień w Buenos Aires, kochałam to miasto. Przebrałam się, dzień był upalny. Nie lubiłam takiej pogody.
 

Chciałam, żeby ten dzień był najpiękniejszy ze wszystkich. Ostatni raz chciałam przejść obok La Boca, wszędzie tam kolorów, pełno życia, śmiechu dzieci, dźwięku gitar - moje klimaty. 


Łza mi spłynęła, nie mogłam opuścić tego miejsca, ale musiałam. Chodziłam tak bez celu. Patrzyłam na zakochane pary, na przyjaciół robiących wygłupy. Smutno mi się robiło na samą myśl o tym. Ale tak z drugiej strony miałam dość tego miejsca, za dużo wspomnień. Chyba to był dobry pomysł z wyjazdem, albo może i nie. Sama już nie wiedziałam. Czas strasznie szybko biegł. Za nim się obejrzałam była już 18.01. Szłam w stronę domu. Ostatnie selfie przy  fontannie życzeń. Wrzuciłam monetę na szczęście. Przekroczyłam próg domu.  Podeszłam do szafki ze zdjęciami. Na każdym zdjęciu ja, Viola, Max i Eric - najlepsza paczka forever. Tylko ja i Eric zostaliśmy, ich już nie było z nami. Po stracie V i M nie utrzymywaliśmy kontaktów, gdyż wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Nawet się nie pożegnał.  Moje oczy wyobrażały sobie te wspólne spędzone chwile. Wyobraziłam sobie głos Maxa - dasz radę Tini, zrób to dla nas. Rozpłakałam się. Chciałam poczuć znowu jego zapach perfum, chciałam się do niego przytulić i nigdy nie puścić. Viola pewnie w tamtej sytuacji dała by mi niezłego kopa, od razu postawiła by mnie na nogi. Za to ją kochałam i dlatego byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Mimo kłótni - razem szłyśmy przez świat. Jak to kilka minut może zmienić człowieka i jego życie.Pamiętam jak w dzieciństwie składaliśmy przysięgę, aż do teraz mam tą kartkę Założyłam naszyjnik, który dostałam od nich na 17 urodziny, złoty w kształcie serca a w środku nasze wspólne zdjęcie. Oni byli moją prawdziwą rodziną. Brakuje mi ich. Poszłam do łazienki, poprawić makijaż. Wzięłam walizkę i torbę podręczna. Mama na mnie już czekała. Bez słowa wsiadłyśmy do samochodu i tak przez całą drogę, aż do lotniska. Nawet w środku żadna z nas się nie odezwała. Szłyśmy w stronę wejścia numer 3. 
- Tini bardzo Cię kocham, uważaj na siebie - pocałowała mnie w czubek głowa i przytuliła
- ja Ciebie też mamo - łzy już miałam w oczach
Weszłam do samolotu, znalazłam swoje miejsce i usiadłam.
- no to zaczynamy nowy rozdział - powiedziałam sama do siebie 
 Miałam świadomość, że następne dni, tygodnie, miesiące będą trudne dla mnie jak i dla Cristiana. Byłam ciekawa co u niego, czy ma dziewczynę, czy wybaczy mi... Tak bardzo chciałam  przeprosić, moja duma mi na to nie pozwalała. Ale postanowiłam od razu gdy go ujrzę zrobić to. Podróż minęła bardzo szybko. Dużo spałam i słuchałam muzyki. Podziwiałam krajobraz z samolotu. Były takie piękne. 
- Zbliżamy się do lotniska w Barcelonie, proszę zapiąć pasy - usłyszałam 
Tak się bałam spotkania z bratem. Zabrałam swój bagaż i szukałam Cristiana. Znalazłam, stał na przeciw mnie, patrzył się na mnie a ja na niego. Podszedł i przytulił 
- przepraszam - przeprosił mnie ale za co ... 
- ja Ciebie też, nigdy więcej kłótni ? 
- zgadzam się
Cały czas wypytywał mnie co mnie, co u mamy, Erica. Czułam się jak na jakimś komisariacie. 
Cieszyłam się, że będę z nim mieszkać. Tylko miałam dzielić z nim łazienkę. Jesteśmy już pod moim nowym domem. Biały, duży, strzeżony. Zdziwiło mnie to. 
- yyy Ty tu mieszkasz ?? 
- tak haha - zaczął się ze mnie śmiać 
- yyy 
- ogólnie to jest dom taty, ja tu mieszkam i on też czasami. 
- taty ? 
- tak? po tym jak wyjechałem tata zabrał mnie do siebie
- mamie nie powiedziałeś ?
- nie, tylko cały czas by się wypytywała o wszystko 
Nie odpowiedziałam. W środku było tak pięknie. Nie mogłam uwierzyć, że mieszka tu 2 facetów. Raczej spodziewałam się ubrań leżących wszędzie. Widać że Cristian się zmienił, Nawet chyba spoważniał. 
- twój pokój jest na lewo od łazienki 
- a gdzie jest łazienka ? 
- dobra chodź pokażę Ci
Doszliśmy do jasnych drzwi, wyróżniały się od innych. Złapałam za klamkę, w środku poczułam morską bryzę. Ten pokój był w sam raz dla mnie. Pełno kolorów, duże łóżko. 
- dziękuję, jesteś najlepszym bratem na świecie - przytuliłam go
- zostawiam Cię samą, i pamiętaj wieczorem idziemy na podbój Barcelony 
Słyszałam tylko dźwięk zamykających się drzwi. Rzuciłam się na łóżko. Było takie miękkie, tylko dla mnie. Szczerze mówiąc nie lubiłam się dzielić, byłam troszkę egoistką. Spać mi się nie chciało, więc poszłam pod prysznic. 
- jejku mam własną łazienkę - moje podekscytowanie 
Odświeżyłam się. Przebrałam w czyste ubrania. 


Postanowiłam, że rozejrzę się troszkę. Z daleka ujrzałam xboxa. Musiałam na nic zagrać, no i tak zrobiłam. Grałam może z 30 min, dopóki z kuchni nie doszedł zapach pieczonego kurczaka. Weszłam do kuchni i zobaczyłam. Szczęka mi opadła... 



pierwszy rozdział już za mną :))
co sądzicie ? 
kogo Martina spotka w kuchni ? 
Czy to zmieni jej życie ? 
KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ !! :* 

3 komentarze: