poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Prolog - Nigdy Ci tego nie wybaczę NIGDY - zmiana :))

Wstałam rano. Kac straszny. Wszędzie dookoła leżą ubrania. Śmierdzi alkoholem. Głowa boli, jakby po jakimś wypadku. Wyglądałam jak śmierć, worki pod oczami, blada twarz, włosy rozczochrane. Poszłam do łazienki, wzięłam długą, gorącą kąpiel. Próbowałam sobie przypomnieć wczorajszy wieczór, ale nic z tego. Szybko się ogarnęłam.
Zeszłam na dół, oczywiście czekała tam na mnie mama z kolejnym wykładem. Obserwowała mnie cały czas, każdy mój ruch. Pewnie znowu będzie przesadzać - pomyślałam.
- Tini ? Dziecko z Tobą jest coraz gorzej. Uzależniłaś się !! Czy ty tego nie rozumiesz. Myślisz że Max i Viola byliby z ciebie teraz dumni, z twojego wulgarnego zachowania !!
- ich już nie ma - łzy miałam już w oczach. Trafiła w mo słaby punkt. Nienawidziłam jej za to, nie zdawała sobie sprawy jak tymi słowami mnie rani
- przykro mi, ale ja z tobą już sobie nie radzę. Cały czas chodzisz na imprezy, pijesz alkohol, jeszcze brakuje  żebyś w ciążę zaszła !! przez następne miesiące będziesz  mieszkać z bratem
- chyba sobie żartujesz jak ty sobie nie dajesz rady ze mna to on  da no prosze cie!!! - zaczęłam krzyczeć na cały dom. Co 2 moje słowo było przekleństwem
- Jutro samolot o  19. Masz 17 lat i mam prawo za ciebie decydować zrozumiano ?
- a on jest o 2 lata starszy i moze ? kpisz sobie ze mnie !! Nigdy Ci tego nie wybaczę NIGDY !!!
Pobiegłam na górę z płaczem. Jak ona mi to mogła zrobić. Wiedziała że nie chce utrzymywać kontaktów z tatą. Rzuciłam się na łóżko. Swój płacz stłumiłam w poduszce. Zawiodłam się. Nikomu już nie mogę zaufać. Moją najlepszą przyjaciółką była żyletka, ona jedyna wiedziała ile cierpię. Kolejne krople krwi spływały po moim nadgarstku na biały dywan. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Moja psychika była na skraju bankructwa. Rękę obmyłam i ukryłam blizny pod czerwoną bandaną. Spakowałam się, z trudem. Z jednej strony chciałam stąd wyjechać, zostawić te wspomnienia w Buenos Aires a z drugiej wręcz przeciwnie nie chciałam się spotkać z bratem... Jedna, malutka część we mnie nadal go kochała. Po ostatniej kłótni nie mamy ze sobą kontaktu. powiedziałam o kilka słów za dużo, czasem tego żałuję. Włączyłam swoje ulubione piosenki. Rozmyślałam nad tą całą sytuacją czy dam radę. Szybko odpłynęłam w krainę Morfeusza ?


Podoba się ??
mi jakoś zbytnio nie ?
Co sądzicie ?
Komentujesz - motywujesz  ?
Uznałam że zrobię zmiany
Miłego dnia / wieczoru

2 komentarze: