- pff daruj sobie te komentarze, no więc w tym roku się dowiem czy nie?
- nie
- no to mnie puść do cholery!!
- jak sobie życzysz księżniczko - zaczął się śmiać
- nie nazywaj mnie tak rozumiesz?!
- dobra wyluzuj, jestem Marc
Zdziwiłam się. Nadal mnie trzymał w swoich ramionach. Widać, nie rozumiał nic w języku hiszpańskim. Oj jak mi przykro było, że aż wcale. Zamiast mnie puścić to on udaje wielkiego bohatera. Na plaży wydawał się taki spoko, dobry kumpel i w ogóle, wywarł na mnie dobre wrażenie, a tu jednak kolejny idiota w moim życiu. Przed nim już wiele chłopaków do mnie startowało. Każdy z nich myślał o panience na jedną noc. Ja do takich nie należałam. Połowa dziewczyn z mojej dawnej klasy zaszło w ciąże przez przypadek,a ojcowie uciekli z miasta a nawet z kraju. No normalnie paranoja. Lubiłam dzieci ale bez przesady, nie chciałam w tak młodym wieku zostać mamą.Ale jakby już się tak stało, dziecka bym nie usunęła ani nie porzuciła. Pochodziłam z katolickiej rodziny więc tylko wychowanie wchodziło w grę.Pierw szkoła i dobra praca - moje dawne motto życiowe. Opiekowałam się Tito ale wiedziałam, że nigdy nie zastąpię mu matki. Byłam jego chrzestna więc to był mój obowiązek.
- aha, no więc mnie puścisz?
- nie?
- twoje ulubione powiedzonko nie prawda?
- nie, weź już nie marudź okej?
- jak będę chcieć i ochotę mieć to przestanę
- ja Cie mogę trzymać tak całą wieczność
- czyli mnie zawieziesz do szpitala, to Cię pogrzało od tego słońca kolego
- o już jestem kolegą, miło
- nie wcale, nie, jak przejdę do tamtego samochodu zostawisz mnie i nigdy więcej się nie spotkamy
- no umowa stoi
Straszny uparciuch z niego był. Ja też należałam do takich osób i właśnie to mi w nim przeszkadzało. On nie ustąpi ani ja, To takie frustrujące. Trafił swój na swojego. Szłam w stronę czarnego samochodu. Znowu poczułam ból, jakby coś mnie piekło od środka.
- nie upadnij - pomyślałam
Jeszcze tylko 10 metrów, tylko, aż. Moja niesprawna noga odmówiła posłuszeństwa. No to wygrał. Pewnie będzie się ze mnie śmiał to raczej go bym zabiła. No to koniec. Tylko czekał mnie upadek. Lecę w dół, normalnie zwolnione tępo. Marc znowu mnie przytrzymał w pasie. Wziął mnie ponownie na ręce. Nasze oczy się spotkały. Patrzyłam się przed dłuższą chwilę w jego niebieskie tęczówki, a on w moje. Za jakiś czas oby dwoje odwróciliśmy wzrok. Miał takie piękne oczy. Dałam za wygraną. Oparłam głowę o umięśnione ramię mojego " bohatera ". Zauważyłam na jego twarzy triumfalny uśmiech. Wsadził mnie do swojego samochodu. Podobało mi się jego auto. Włożył mnie do środka z taką gracją, jakbym była jakimś cennym klejnotem.
Nie byłam pewna, odezwać się czy nie. Co parę minut blondyn patrzył się na mnie a ja na niego. Dziwnee. W radiu leciała jedna z moich ulubionych piosenek ,, King,,. Na początku sobie nuciłam ale później mój głos zaczął śpiewać zwrotkę.
- And oh, I was a king under your control
And oh, I wanna feel like you've let me go
So let me go
Kochałam ten utwór, w grę doszły palce. Marc się śmiał, jak zwykle. Nie zwracałam na niego uwagi aż do chwili gdy śpiewał razem ze mną. Teraz ja nie mogłam stłumić śmiechu. Już zaczynałam go lubić. Dojechaliśmy do szpitala, piosenka się skończyła a szkoda, mogłam tak całą wieczność. Oczywiście już się znajdowałam na rękach blondyna. Słyszałam jak nucił coś, ale co to nie wiedziałam. Czekaliśmy na poczekalni. Nie było miejsca więc, powiedziałam Marcowi żeby mnie puścił a oprę się o ścianę. Było ciężko ale wygrałam. Cieszyłam się jak małe dziecko. Z daleka zauważyłam Marcello. Szedł prosto na mnie. Serce biło mi jak szalone. Oddech przyspieszył. Marc widział, że coś jest nie tak. Pokazałam oczami na postać idącą w moją stronę. Nie wiem dlaczego dotknęłam jego dłoni, splótł je z moimi. Miły gest. W jego towarzystwie czułam się bezpieczna. W tamtej chwili coś poczułam ...
Witam wszystkich :*
Dzisiaj pierwszy dzień szkoły, życzę wam miłego rozpoczęcia <33
Z tego powodu rozdział będzie raz na tydzień :((
W tym roku mam testy i dlatego :((
Co Tini poczuła?
Czy Marc jest taki, że szuka dziewczyny na jedną noc?
Co zrobi Marcello na widok splecionych dłoni?
Miłego dnia/ wieczoru
Proszę piszcie co sądzicie, przyjmę nawet krytykę :(


Super! :-)
OdpowiedzUsuńCudowny! Szkoda że tak zadko ale rozumiem czekam na kolejny :*
OdpowiedzUsuń